Mini roboty nie powinny być większe niż jeden centymetr. Gdy wczołgają się do silnika samolotu mogą przeprowadzić wzrokową kontrolę poszczególnych elementów transmitując obraz na żywo za pomocą kamery. To właśnie spowoduje, że nie będzie konieczne drogie i czasochłonne rozbieranie silnika i kontrola jego części wykonywana przez ludzi.

Nie został jeszcze rozstrzygnięty sposób w jaki te mini roboty miałby opuścić sinik. Rozważane są dwie możliwości – albo owady same wyjdą z silnika, albo zostaną wypłukane po pracy.

Pomysł stworzenia mini robotów na wzór owadów został podpatrzony w naturze. Oprócz robotów owadowych programiści pracują na przykład nad "robotami wężowymi", które są tak elastyczne, że mogą jeździć przez silnik jak endoskop. Jego twórcy za wzór wzięli karaluchy. Koncepcja została opracowana przez Rolls Royce we współpracy z University of Nottingham i Harvard University.

 

Źródło: Rolls Royce