Studenci opracowali samodzielnie nie tylko samą rakietę, ale także paliwo. Jest to mieszanina wosku parafinowego, proszku aluminiowego oraz substytutu cukru, sorbitolu. Tlen potrzebny do spalania dostarczany jest w formie tlenku azotu (N2O, znanego także jako gaz rozweselający). Po spaleniu całego paliwa w zbiorniku pozostają niewielkie ilości resztkowego N2O. Gdyby przedostał się on do komory spalania, mgłoby dojść do uszkodzenia układu napędowego i rakiety. Przewód zasilający zostaje zatem zamknięty przy pomocy zaworu tuż po zakończeniu procesu spalania. Napęd ten składa się z serwomotoru bezszczotkowego DC serii 4490 … BS firmy FAULHABER, wyposażonego w czujniki analogowy Halla K1155, przekładnię 38A oraz sterownik MCBL3006 S RS.

- W rakiecie mamy bardzo niewiele miejsca, co oznacza, że napęd musi być możliwie jak najmniejszy i najlżejszy, ale zarazem mocny i absolutnie niezawodny. Musi on także wytrzymywać silne drgania podczas rozruchu po otwarciu zaworu w czasie krótszym od połowy sekundy - wyjaśnia Jesse Hummel, kierownik zespołu Stratos III - Dokładnie przyjrzeliśmy się wszystkim silnikom możliwym do zastosowania w tym zadaniu. Jedynym, który pasował i generował odpowiedni moment obrotowy był model firmy FAULHABER. Rakieta o długości 8,2 metra posiada średnicę zaledwie 28 centymetrów.

Zespół DARE odpalił rakietę Stratos II+ na wysjość 21,5 kilometra w październiku 2015, ustanawiając tym samym nowy europejski rekord wysokości dla amatorskich podróży kosmicznych. Rekord ten został jednak pobity przez rakietę z uniwersytetu w Sztutgarcie i wynosi obecnie 32,3 kilometra. Stratos III powinna polecieć o wiele dalej. Jednocześnie próba bicia rekordu posłuży do zgromadzenia danych dla badań atmosferycznych przy pomocy różnorodnej aparatury znajdującej się w kapsule rakiety. Kapsuła opadnie do morza na spadochronach i stamtąd zostanie podjęta.


Źróło: FH