Do Francji pojedzie wkrótce największy w Europie zachodniej laser światłowodowy Flashcut wykonany w firmie Kimla. Jego powierzchnia robocza to 3 na 10 metrów, czyli o metr więcej niż dotychczasowy rekordzista (2 na 10 m), który od kilku lat pracuje w Wielkiej Brytanii. Kimla konkuruje tylko ceną, ale też filozofią działania: większość komponentów do produkowanych przez siebie urządzeń tworzy samodzielnie, bez udziału podwykonawców. Projektowanie

i produkcja opiera się na trzech filarach mechatroniki: mechanice, elektronice i oprogramowaniu, które składają się na innowacyjny produkt.

– Taka strategia chroni nas przed kompromisami, na które trzeba pójść, kiedy poszczególne części nie pasują idealnie do zapotrzebowania i ograniczają parametry urządzeń, a przez to obniżają jakość końcowego produktu – mówi prezes Przemysław Kimla.

Taka strategia ma jeszcze jedną ogromną zaletę: firma cały czas rozwija nie tylko produkcję, ale też kompetencje. Załoga nie pełni tylko roli składaczy, ale uczestniczy w całym skomplikowanym procesie tworzenia unikalnych rozwiązań, wyprzedzających działania konkurencji. Prezes Kimla podkreśla też, że budowanie konkurencyjności w oparciu wyłącznie o niskie koszty to ślepa uliczka.

Z tymi tezami zgadza się Daniel Marzec, szef igus Polska, która od wielu lat dostarcza do zakładów Kimla systemy okablowania maszyn (specjalistyczne przewody i prowadniki kablowe). Spółka igus, światowy lider w branży tworzyw sztucznych w ruchu mocno inspiruje się ideami Przemysłu 4.0. Z jej innowacyjnych rozwiązań korzystają producenci całej gamy branż – od przemysłu ciężkiego, stoczniowego i motoryzacji, po robotykę i drukarki 3D.

Spółka igus jest świetnym przykładem tego, że słuchanie rynku i wykorzystywanie pomysłów, które rozwiązują problemy w zupełnie nowy sposób, jest świetną strategią biznesową. Od początku swojej działalności igus tworzy swoje produkty jako odpowiedź na konkretne zapotrzebowania klientów.

– W taki właśnie sposób powstał nasz pierwszy prowadnik kablowy. W 1964 roku do Guntera Blase, założyciela firmy, przyszedł klient, który zapytał, czy mógłby ona skonstruować prowadnik z tworzywa sztucznego. Tak zaczęła się rewolucja technologiczna, której jesteśmy nie tylko świadkami, ale i współtwórcami, czyli przechodzenie z rozwiązań opartych na metalu na rozwiązania polimerowe – mówi Daniel Marzec.

Firma igus stworzyła pierwsze prowadniki kablowe, a potem bezsmarowe łożyska z tworzyw sztucznych, które dziś z powodzeniem wypierają bardziej awaryjne i mniej trwałe tradycyjne urządzenia. Kontynuacją tego skoku jakościowego, który ma obecnie miejsce jest przechodzenie z napędów zębatych, na liniowe, których powstanie nie byłoby możliwe bez rozwoju trybopolimerów (tworzyw dedykowanych urządzeniom, które są w ruchu).

– Już na etapie projektowania naszych pierwszych laserów światłowodowych zauważyliśmy, że napędy liniowe są doskonałym rozwiązaniem i właśnie w tych urządzeniach zaczęliśmy je stosować po raz pierwszy – mówi Przemysław Kimla. – Napędy liniowe nie mają żadnych elementów, które się zużywają. Pola magnetycznego nie da się zużyć, więc nie ma tam śrub kulowych, listew zębatych, przekładni, które już po kilku miesiącach wykazuje pierwsze oznaki zużycia, a po kilku latach częstokroć wymagają remontu lub wymiany. Napędy liniowe dają tę samą dokładność pracy tuż po zakupie, jak i po dziesięciu latach, w dodatku jest to dokładność nawet dziesięciokrotnie lepsza niż napędy zębate. To z całą pewnością przyszłość obrabiarek CNC.

Firmy, które osiągnęły sukces w oparciu o najnowocześniejsze technologie są imponującym przykładem tego, że kluczem do rozwoju jest nie tylko korzystanie z najnowszych dostępnych rozwiązań, ale także otwarty umysł i pozostawienie zespołowi dużego pola do kreatywności i realizowania swojej pasji.


Źródło: igus